sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 17-Wyspa Berk

Czkawka i Astrid dolecieli do wyspy a zaraz po nich sylwek z pyszkaczem i nieznajomą
-kto to?-spytał czkawka
-Uratowaliśmy ją z pyszkaczem przed dzikimi smokami-odpowiedział sylwek
-Dałam bym sobie rade -powiedziała nieznajoma
-to nie wazne musimy iść do stoika to nasz wódz-krzyknoł pyskacz
No..dobra..-powiedział nie pewnie czlawka kiedy dowiedział się ze ma sie spotkać ze swojim ojcem
 -zaprowadze wasz tylko co zrobimy z tą dziewczyną i smokami?-spytała astrid 
-Smoki idą z nami a z nią to nie wiem-odpowiedzial czkawka
-Chodzmy juz-powiedział pyszkacz

Po 10min byli juz na miejscu oczywiście smoki zrobiły zamieszanie ale udało sie uspokoić ludzi a potem wszysczy udali się do wodza oprucz nieznajomej ją zamknięto w lochu
-Stoik jesteś?!-krzyknoł pyszkacz 
-Jestem!u góry -wtedy stoik zeszedł na dół czkawke asz zamurowało ale nie mógł się zdradzić 
-Pyskacz ! A ci dwaj to kto? I co tu robi nocna furia i wandersmok?!!!
-Nie wiem kim są ale tresują smoki
-tresują?? Haha tak napewno-powiedział
-Jak by to było kłamstwo juz byś my nie żyli
-hmmm no tak no dobra jak wam na imie??
-Nie twoja sprawa-odpowiedział sylwek
-Jak się do mnie zwraczas??-odparł stoik
-Nie jesteś mojim wodzem!!!
-no dobra a ty?-spojrzał na czkawke
-nikt -odparł
-mało rozmowni hmm ale mają wandersmoka moze teraz dagur da nam spokuj
-Ze jak?!-krzyknoł sylwek
-Tak berserkowie szukają wandersmoka chcieliśmy go złapać i im oddać w zamian za pokój-wytłumaczył pyskacz
-Nie pozwole na to -odpowiedział zło wrogo
-Nie masz nic do gadania-krzyknoł stoik
-Myśle ze obaj mamy-wtroncił sie czkawka
-Nie będe wasz słuchal wezme smoka siłą!!!
-Wątpie-mówił sylwek wyciągając miecz czkawka i stoik zaczeli eobić to samo
-Stoik poczekaj nie musimy walczyć-wtedy przemówił im do rozumu pyskacz
-Ehh no dobra -powiedział stoik i schował miecz
-Skoro tak my juz będziemy lecieć-powiedział czkawka i zaczoł wychodzić
-czekajcie! Pomogliście nam to zostańcie na uczcie jutro pilecićie-poprosił ich pyskacz
-no dobra-odparł sylwek...

wtorek, 12 stycznia 2016

Rozdział 15-Astrid i Czkawka

Kiedy sylwek z pyszkaczem uratowali nieznajomą dziewczyne czkawka i astrid latali bardzo daleko od nich
-Jak się nazywasz ?-spytała astrid
-Eee...jestem...smoczym...jezdzcem-odpowiedział
-A prawdziwe imie?-spytała
-To nie ważne a jak ty się nazywasz?
-Astrid (czkawka wiedział jak sie nazywa tylko nie mógłsie zdradzić xD)
-więc astrid dlaczego szukaliście wandersmoka?
-Prowadzimy wojne z berserkami a ich wodzowi bardzo zalezy na tym smoku
-Niby czemu?
-Nie wiem ale mu zalezy

Wtedy szczerbatek poleciał troche wyżej widoki były naprawde piękne asz astrid objoła czkawke (przytuliła no wiadomo jak to w filmie było xD)
-dzięki stary-szeptnoł czkawka do szczerba
-To berk-krzykneła astrid
-no to co lądujemy....

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 14-Nieznajoma

Pyskacz i sylwek lecieli na wander smoku w kierunku berk gdy nagle pyszkac zaczoł rozmowe
-Hej gdzie astrid i ten twój kolega ?
-Heh pewnie się...no wiesz -zaśmiał się
-nawet się nie znają-powiedział pyskacz
(Nawet nie wiesz ze to czkawka pomyślał sylwek) -tak racja
*Po 3minutach*
-Zobacz jakaś dziewczyna jest atakowana przes śmiertniki-krzyknoł pyskacz
-widze-odpowiedział po czym wyją miecz skazał piorunowi znizyc lot i skoczył na jednego z śmiertników

-Kin jesteś?-zapytała nieznajoma
-Przyjacielem-odpowiedział
Wkońcu śmiertniki uciekły a pyszkacz wylondował piorunem obok nich
-Nie bój sie nic ci nie zrobi-powiedział sylwek....

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 13-Wandersmok

-Nie nie pomogli-odpowiedział czkawka
-no własnie to czemu my mamy ik pomuc?-odparł sylwek
-Ale nie mozemy im pozwolić zabić tego smoka
-Nie to oni powinni sie go bac 
-Dalczego ten smok jest taki grozny?
-Jedyny smok który moze pokonać samą nocną furie mówią ze jest nawet grozniejszy
Po szczwrbatku było widać ze sie nie zgadza
-skoro on taki zły to powinienem go oswojić 
-Niewiem czy wogule sie da to maszyna do zabijania 
-Spróbujmy
-Ehh
Wtedy czkawka wyją zapiski które kiedyś znalazł na plaży
-co to-spytał sylwek
-znalazłem to na wyspie zanim pojawili się berserkowie-odpowiedział czkawka
-a co tam jest
-własnie coś i wandersmoku ale większość jest po jakimś dziwnym języku więc nie wszystki przeczytałem
-pokaz....hmmm
-no i co tam jest 
-To język pradawnych
-pradawnych?
-za długo by tłumaczyć ale jest tu dokładny opis wandersmoka lepiej my go znajdzmy szybciej

*Po 45minutach*
-Szukamy i szukamy i nic-powiedział sylwek
-Ale chyba sie nie rozpłynoł-odparł czkawka
Wtedy uszłyseli czyjeś kroki
-uwaga ktoś tam jest-powiedział czjawka wyjmując swój płonący miecz 
-Dobra teraz po cichu kiedy odlicze do trzech biegniemy na niego-powiedział sylwek trzymając kusze
-Raz...dwa....trzy.TERAZ!!
Nie było tam smoka lecz grupka z berk sylwek i czkawka zdązyli juz im przyłozyc ale gdy się zorientowali przestali ich okładać
-CO WY ROBICIE?!!-krzyknoł pyszkacz
-wybacz myślelismy ze to smok-odpowiedział czkawka chowającz swój miecz 
-Ale to nie smok ty zamaskowany sadysto-powiedział szmark
-nie sadysto tylko ośle-odparł sylwek z uśmiechem na twarzy
-znowu zaczynasz?-zapytał rozbawiony czkawka
-hah dobra szukajmy dale aaaaaa
Sylwek wpadł so jakiejś dziura a przes tą dziure do jakiejś jaskini
-ZYJESZ?!-krzyczał czkawka
-takk ekhem poszukam wyjścia a wy szukajcie wandersmoka
-dobra szerbek chodz poszukamy go z ttmi ludzmi

*tymczasem sylwek szukał wyjścia*
-Umre tu chyba 
Nagle coś usłyszał więc postanowił iść w tamtym kierunku
Wtedy własnie zobaczył wander smoka 
-Niech to czemu ja na niego musiałem trafić?!
Niestety smok go usłyszał i odrazu zucił sie na niego ten uciekał i schował sie za skałami ale smok skoczył ba te skały i prawie odgryzł mu głowe sylwej zdązył zrobić unik ale smok znowu skoczył i przewrócił go na ziemie chciał juz go zabić ale przes chwile tylko sie na niego patrzył
-co jest? Nie zabijesz mnie?!
Smok sie otszunoł i pozwolił sylwkowi wstać
-ok to juz bardzo dziwne ale skoro mnie nie zabiłeś moze cie oswoje?-zapytał przestraszonym głosem wtedy smok zaryczał 
-dobra jak czkawka dał rade to ja tym bardziej 
Podszedł po woli do smoka ale ten nie był tym zbyt zadowolony jednak sylwek podchodził dalej
-spokojnie smoczkj ja tez nie mam rodziny jesteśmy jedyni w swojim rodzaju 
Smok przestał ryczec wtedy sylwek wyciągnoł ręke a smok dotknoł jej swojim nosem
-dobra widać ze nie jesteś taki zły-muwiąc to złapał smoka drugą ręką i zaczoł go głaszkać
-dobrze to moze pokazes mi jak stad wyjść 
Smok pokazał mu zeby usiadł mu na plecy ten tak zrobił i smok poleciał nin przes jaskinie
-wowwwe aaaa stój!!!
Smok stanoł a sylwek złapał oddech wkoncu leciał na innym smoki niz nocnej furi i on sam leciał a nie tylko był pasazerem 
-moze inaczej siąde bo nie dam rady tak siedziec 
Z£apał sie smoka jedną ręką smoka stanoł nogami na smoku trzymając sie dalej smoka jedna ręką schylił sie troche to wygląda£o to jak by sie skradał
-Dobra to lecimy
Smok ruszył a sylwek był zachwyczony z lotu szybko wydostali się z jaskini i polecieli do reszty
-Wandersmok!!krzyknoł pyszkacz 
Wszysczy juz byli gotowi do walki gdy zobaczyli ze sylwek lata na nim
-no co tam osły?-mowił schodząc z wandersmoka
-Jak ty to zrobiłes?-zapytał czkawka
-ee mamy wiele wspólnego
-jesteście wielczy-powiedziała astrid
-dobra dość tych pochwałek skoro wandersmok jest z nami lecmy z nim na berk-powiedział pyszkacz
-a to niby czemu?-zapytał sylwek
-wyjaśnie wam po drodze-powiedział pyszkacz
-Dobra zgadzam sie ty lecisz ze mna a ta dziewczyna z mojim kolrgom-powiedział sylwek
-sobry pomysł reszta na łódz-odparł pyszkacz
-ale ja..
Astrid nie zdązyła dokończyc i juz była na nicnej furi oba smoki poleciały na berk i po 2swkundach nie btłp ich widac...

Rozdział 12-Spotkanie po latach

Stali tam pyskacz astrid szączysmark śledzik mieczyk i spadka
-Nocna furia!!-krzyknoł pyskacz
-Nie podchodz do mojego smoka-powiedział czkawka(czkawka miał na aobie maske i wgl był uznany za zmarłego)
-Twojego smoka?-zapytał śledzik
-a co to nasz obchodzi rybko załatwmy go-powiedział szączysmark
-Radził bym nie podchodzić do mojego ucznia!-krzyknoł sylwek który stał za pyszkaczem i resztą z kuszą wymierzoną raz w niego raz w reszts
-a ty to kto?-zapytał pyszkacz
-Nie tqój interes
-moze tak zdejmiesz kaptur i pokazes na co cie stać-krzyknoł szączysmark
Wtedy sylwek strzelił mu w noge a ten z bólu padł na ziemie
-aaa co ty zrobiłeś-krzyczał smark
-naucz sie szaczunku-powiedział pyszkacz
-dobra teraz stąd odejdziecie i zostawicie nasz w spokoju-krzyknoł czkawka
-Spokojnie nie szukamy kłopotów-powiedziała astrid
Sylwek opuścił kusze i podszedł do grupy
-skąd wogule jesteście?
-jestesmy z berk szanowny panie-powiedział śledzik
-A co tu robicie?-zapytał czkawka
-Szukamy pewnego smoka-odpowiedziała astrid
-A jakiego- zapytał czkawka

Wtedy usłyszeli krzyk i z nieba zaczeły lecieć pioruny
-co jest pioruny nawet chmur nie ma?!-krzykł czkawka
-jest blisko-powiedział pyskacz
-kto-zapytał czkawka
-Wandersmok-powiedział sylwek przerazonym głosem
Kiedy to poqiedział na niebie pojawił się smok wandersmok
-co to za piękna bestia zapytał mieczyk
Smok strzelił w nich piorunem ale nikt nie ucierpiał zaraz po tym smok poleciał dalej
-Musimy go dopaść-krzyknoł pyszkacz-za mną
Wszyszczy za nim pobieglk czkawka tez chciał ze szczerbem ale został zatrzymany przes sylwka
-nie... gonienie tego smoka to śmierć-powiedział sylwek
-ale musimy im pomuc-odparł czkawka
-a czy oni pomogli ci rok temu?..

sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział 11-na nowej wyspie

Rano kiedy czkawka się obudził nie widział nigdzie sylwka
-pewnie jest na polowaniu
Pomyślał przes chwile obudził szczerba i poszli go szukać
-noo i gdzie on moze być?
-graw-powiedział szczerbatek chdząc powiedzieć ,,niewiem"
Szukali raz tu raz tam ale nikogo nie znalazli gdy wkońcu zauwazyli ze weszli na jakąś góre skąd widzieli grupke ludzi walczącymi ze smokamj
-musimy tam biegnąć!!-poqiedział czkawka
Biegli jak najszybciej gdy zeszli na dół większość ludzi zgineło tylko 6 osób przezyło a smoki uciekły oczywiście kilka z nich tez zgineło czkawka załozył maske wyciągnoł swój miecz i zaszedł ich od tyłu ze szczerbatken gdy grupa sie odwróciła czkawka sam nie wiezył kogo zobaczył...

czwartek, 10 grudnia 2015

Rozdział 10-Prawda wychodzi na jaw

Po wygranej z berserkami czkawka i sylwek wrócili do jaskini
-no..daliśmy rade-powiedział czkawak
-na chwilw tak
-jak to?
-Zabiliśmy berserków więc gdy nie wrócą..
-aaaaa no tak
-nie mozemy tu zostać
-to gdzie ruszamy?
-nie wiem ale musze zbudować tratfe
Czkawaka pomyślał przes chwile i postanowił powiedzieć o szczerbatku
-ehh chodz pokaze ci coś

*30min pózniej*
-czkawka...co my tu robimy?
-zaeaz zobaczys-czkawka zawołał smoka a ten wyszedł so nich sylwek złapał miecz ale czkawka go zatrzymał i podszedł do szerba
-poznaj oto szczerbatek szczerbatku oto sylwek
-O co tu chodzi??
-jakiś czas temu gdy byłeś ranny spotkałem go tez rannego pomogłem mu i od jakiegoś czasu jestesmy kumplami
-No dobra ale czemu ma on na sobie siodło?
-Latam na nim
-ale jak?
Czkawka opowiedział całą historie zajeło to troche
-Dobra jak juz wszystko wiem to moze zajmijmy się ucieczką z wyspy

*O godzinie 21 przyprzygotowywali się do podrózy*
-Ej czkawka
-tak?
-mam coś dla ciebie
-Co takiego
-chodz
Poszli w głąb jaskini gdzie lezała ukryta skrzynia sylwek otworzył ją i wyciągnoł kilka rzeczy
-co to?
-zbroja smoczego wojownika była to elitarna grupa wojowników mam tu zbroje maske i miecz
-miecz troche nie typowy
-z jednej strony wypuszcza gaz a z drugiej to płonączy miecz
-Musze to speawdzić he he

*po godzinie byli juz gotowi*
-no to co lecimy?-zapytał czkawka
-ty lecisz ja siedze i czekam asz gdzies dolecimy haha

Lecieli i lecieli i lecieli asz tak i północy sylwek zauwazył małą wysepke kazał czkawcze tam wylądiwać by rozbić obóz...