-Nie nie pomogli-odpowiedział czkawka
-no własnie to czemu my mamy ik pomuc?-odparł sylwek
-Ale nie mozemy im pozwolić zabić tego smoka
-Nie to oni powinni sie go bac
-Dalczego ten smok jest taki grozny?
-Jedyny smok który moze pokonać samą nocną furie mówią ze jest nawet grozniejszy
Po szczwrbatku było widać ze sie nie zgadza
-skoro on taki zły to powinienem go oswojić
-Niewiem czy wogule sie da to maszyna do zabijania
-Spróbujmy
-Ehh
Wtedy czkawka wyją zapiski które kiedyś znalazł na plaży
-co to-spytał sylwek
-znalazłem to na wyspie zanim pojawili się berserkowie-odpowiedział czkawka
-a co tam jest
-własnie coś i wandersmoku ale większość jest po jakimś dziwnym języku więc nie wszystki przeczytałem
-pokaz....hmmm
-no i co tam jest
-To język pradawnych
-pradawnych?
-za długo by tłumaczyć ale jest tu dokładny opis wandersmoka lepiej my go znajdzmy szybciej
*Po 45minutach*
-Szukamy i szukamy i nic-powiedział sylwek
-Ale chyba sie nie rozpłynoł-odparł czkawka
Wtedy uszłyseli czyjeś kroki
-uwaga ktoś tam jest-powiedział czjawka wyjmując swój płonący miecz
-Dobra teraz po cichu kiedy odlicze do trzech biegniemy na niego-powiedział sylwek trzymając kusze
-Raz...dwa....trzy.TERAZ!!
Nie było tam smoka lecz grupka z berk sylwek i czkawka zdązyli juz im przyłozyc ale gdy się zorientowali przestali ich okładać
-CO WY ROBICIE?!!-krzyknoł pyszkacz
-wybacz myślelismy ze to smok-odpowiedział czkawka chowającz swój miecz
-Ale to nie smok ty zamaskowany sadysto-powiedział szmark
-nie sadysto tylko ośle-odparł sylwek z uśmiechem na twarzy
-znowu zaczynasz?-zapytał rozbawiony czkawka
-hah dobra szukajmy dale aaaaaa
Sylwek wpadł so jakiejś dziura a przes tą dziure do jakiejś jaskini
-ZYJESZ?!-krzyczał czkawka
-takk ekhem poszukam wyjścia a wy szukajcie wandersmoka
-dobra szerbek chodz poszukamy go z ttmi ludzmi
*tymczasem sylwek szukał wyjścia*
-Umre tu chyba
Nagle coś usłyszał więc postanowił iść w tamtym kierunku
Wtedy własnie zobaczył wander smoka
-Niech to czemu ja na niego musiałem trafić?!
Niestety smok go usłyszał i odrazu zucił sie na niego ten uciekał i schował sie za skałami ale smok skoczył ba te skały i prawie odgryzł mu głowe sylwej zdązył zrobić unik ale smok znowu skoczył i przewrócił go na ziemie chciał juz go zabić ale przes chwile tylko sie na niego patrzył
-co jest? Nie zabijesz mnie?!
Smok sie otszunoł i pozwolił sylwkowi wstać
-ok to juz bardzo dziwne ale skoro mnie nie zabiłeś moze cie oswoje?-zapytał przestraszonym głosem wtedy smok zaryczał
-dobra jak czkawka dał rade to ja tym bardziej
Podszedł po woli do smoka ale ten nie był tym zbyt zadowolony jednak sylwek podchodził dalej
-spokojnie smoczkj ja tez nie mam rodziny jesteśmy jedyni w swojim rodzaju
Smok przestał ryczec wtedy sylwek wyciągnoł ręke a smok dotknoł jej swojim nosem
-dobra widać ze nie jesteś taki zły-muwiąc to złapał smoka drugą ręką i zaczoł go głaszkać
-dobrze to moze pokazes mi jak stad wyjść
Smok pokazał mu zeby usiadł mu na plecy ten tak zrobił i smok poleciał nin przes jaskinie
-wowwwe aaaa stój!!!
Smok stanoł a sylwek złapał oddech wkoncu leciał na innym smoki niz nocnej furi i on sam leciał a nie tylko był pasazerem
-moze inaczej siąde bo nie dam rady tak siedziec
Z£apał sie smoka jedną ręką smoka stanoł nogami na smoku trzymając sie dalej smoka jedna ręką schylił sie troche to wygląda£o to jak by sie skradał
-Dobra to lecimy
Smok ruszył a sylwek był zachwyczony z lotu szybko wydostali się z jaskini i polecieli do reszty
-Wandersmok!!krzyknoł pyszkacz
Wszysczy juz byli gotowi do walki gdy zobaczyli ze sylwek lata na nim
-no co tam osły?-mowił schodząc z wandersmoka
-Jak ty to zrobiłes?-zapytał czkawka
-ee mamy wiele wspólnego
-jesteście wielczy-powiedziała astrid
-dobra dość tych pochwałek skoro wandersmok jest z nami lecmy z nim na berk-powiedział pyszkacz
-a to niby czemu?-zapytał sylwek
-wyjaśnie wam po drodze-powiedział pyszkacz
-Dobra zgadzam sie ty lecisz ze mna a ta dziewczyna z mojim kolrgom-powiedział sylwek
-sobry pomysł reszta na łódz-odparł pyszkacz
-ale ja..
Astrid nie zdązyła dokończyc i juz była na nicnej furi oba smoki poleciały na berk i po 2swkundach nie btłp ich widac...