Stali tam pyskacz astrid szączysmark śledzik mieczyk i spadka
-Nocna furia!!-krzyknoł pyskacz
-Nie podchodz do mojego smoka-powiedział czkawka(czkawka miał na aobie maske i wgl był uznany za zmarłego)
-Twojego smoka?-zapytał śledzik
-a co to nasz obchodzi rybko załatwmy go-powiedział szączysmark
-Radził bym nie podchodzić do mojego ucznia!-krzyknoł sylwek który stał za pyszkaczem i resztą z kuszą wymierzoną raz w niego raz w reszts
-a ty to kto?-zapytał pyszkacz
-Nie tqój interes
-moze tak zdejmiesz kaptur i pokazes na co cie stać-krzyknoł szączysmark
Wtedy sylwek strzelił mu w noge a ten z bólu padł na ziemie
-aaa co ty zrobiłeś-krzyczał smark
-naucz sie szaczunku-powiedział pyszkacz
-dobra teraz stąd odejdziecie i zostawicie nasz w spokoju-krzyknoł czkawka
-Spokojnie nie szukamy kłopotów-powiedziała astrid
Sylwek opuścił kusze i podszedł do grupy
-skąd wogule jesteście?
-jestesmy z berk szanowny panie-powiedział śledzik
-A co tu robicie?-zapytał czkawka
-Szukamy pewnego smoka-odpowiedziała astrid
-A jakiego- zapytał czkawka
Wtedy usłyszeli krzyk i z nieba zaczeły lecieć pioruny
-co jest pioruny nawet chmur nie ma?!-krzykł czkawka
-jest blisko-powiedział pyskacz
-kto-zapytał czkawka
-Wandersmok-powiedział sylwek przerazonym głosem
Kiedy to poqiedział na niebie pojawił się smok wandersmok
-co to za piękna bestia zapytał mieczyk
Smok strzelił w nich piorunem ale nikt nie ucierpiał zaraz po tym smok poleciał dalej
-Musimy go dopaść-krzyknoł pyszkacz-za mną
Wszyszczy za nim pobieglk czkawka tez chciał ze szczerbem ale został zatrzymany przes sylwka
-nie... gonienie tego smoka to śmierć-powiedział sylwek
-ale musimy im pomuc-odparł czkawka
-a czy oni pomogli ci rok temu?..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz