niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 6-Kto by się spodziewał cz1

*minoł rok od kąt czkawka znalazł się na wyspie podczas swojego pobytu tam nauczył się strzelania z łuku walki bronią białą i wiele innych*

--Wróciłem-powidział czkawka wchodząc do jaskini z polowania
-Co mój uczeń upolował-powiedział sylwek ostrząc swój miecz
-Nie do wiary ze jestem tu juz rok co nie?
-a ja cztery lata
Po tej wymianie zdań pośli zjeść a po jedzeniu sylwek połozył się i zasnoł ponieważ podczas jednego polowania został zraniony i od tamtej pory nie czuł się za dobrze
-Ehh no to moze pójde się przejść

Czkawka chodził po wyspie ogląda£ co się nawineło nawet było tam troche śniegu gdyż zblizała się zima gdy nagle coś czarnego przebiegło mu przed nosem i wlazło do jakiejś jaskini
Czkawka naciągnoł strzałe na ćięciwoe łuku i wszedł do jaskini
-halo jest tu ktoś?
Zobaczył wtedy nocną furie ale na jego nieszczęście ona tez go zobaczyła...

(Muhahah koniec w najlepsxym momencie jestem zły xD jeśli się podobało dajta komentarza ;D)

Rozdział 5-Historia nieznajomego

Czkawa ćwiczył i ćwiczył z łukiem szło mu coraz lepiej i tez w walcze nożem ale i tak dalej jego mistrz uwazał ze smok zabił by go w pół minuty

Po ćwiczeniach wrócili do groty
-Ufff padam-powiedział czkawka
-zmęczenie to wróg wojowników wielu juz pokonał
-Tak na mojej wyspie to mnie za to palcami wytykali
-prawdopodobnie nigy stąd sie nie wydostaniemy
-Zawsze jest nadzieja
-jesten tu od trzech lat a i tak nie mam gdzie wracac
-jak to?
-ehh dobra opowien ci
Usiadł na kamieniu i zaczoł opowiadać

*3Lata wcześniej*
-mieszkałem na wyspie łowców smoków każdy tam był mistrzen walki bronią ja dopiero uczyłem się walczyć gdy pewnego dnia

-słuchajcie zapasy nam się końcą-powiedzał wódz wyspy
-Wiemy to wilku a do tego smoki porywają nam ludzi -odpowiedział zastępca wodza
-Musimy je wytępić
-tak ale mają przewage liczebną..
*Narada trwała a młody nieznajomy siedział w domu i ćwiczył gdy nagle usłyszał alarm*
-SMOKI-uszłysał krzyk
*wyszedł na zewnątrz *
*pobiegł to swojego ojca ten zabrał go nałódke i kazał płynąć
-ratuj sie
*po tych słowach odpłynoł*

*teraz*
-I od tamtego momentu tu jestem
-wow
-tak jestem tu od trzech lat od 13roku życia
-zaraz to znaczy ze masz 16 lat
-tak-podszedł do wyjścia
-zaraz jak masz na imie??
-Jestem Sylwek..

wtorek, 17 listopada 2015

Rozdział 4-Nauka i opowieści

Czkawka i nieznajomy wrócili do jaskini o koło 3rano
-Padam-powiedział czkawka
-Ta smok cie zabije ale drzewo nie-powiedział z uśmiechem nieznajomy
-To co jutro-zapytał czkawka
-co jutro to jutro a teraz chodzmy spać

Czkawka i nieznajomy poszli spać nieznajomy zawsze na noc zamykał jaskinie głazem zeby zaden smok tam nie wleciał

O tej samej godzinie na berk stoik siedział w swojim domu myśląć nad różnymi sprawami gdy nagle pyszkacz przyszedł z jakąś kartką papieru

-Stoik na odyna WOJNA!!.
-Wojna?! Z kim
-Patrz-dał mu kartke która okazała się być listem od dagura wodza Berserków
-Na odyna zbudz wioske musimy im o tym powiedzieć
-Tak wodzu

Rano o godzinie 10:00
Czkawka i nieznajomy byli w lesie na kolejnym treningu czkawki
-Ok dziś wybierzemy ci broń
-Ooo..super
-Na topór ani miecz nie licz
-To może..
-Nie sztylet odpada
-ale skąd wie...
Przerwał mu po czym poszedł do najbliszsego drzewa po 5min wrócił z łukiem i kilkoma strzałami
-masz to twoja nowa broń
-łuk no nie wiem
-z dystanszu cie nie zabiją bynajmniej
-No dobra
-Teraz postrzelaj do drzewa

Czkawka na początku strzelał dość nie udolnie ale po kilku chwilah było lepiej
o godzinie 12 byli juz spowrotem w jaskini gdzie nieznajomy gotował obiad
-No to jak trafiłeś na tą wyspe czkawka?
-Ojciecz zabrał mnie na wyprawe na smoki
-wodne smoki no jasne pewnie myślą ze nie żyje i świętują
-jak to?
-Widziś nie jestem tam za bardzo lubiany
-ehh wiem coś o tym ale to już inna historia...a miałeś moze dziewczyne?
-Była taka jedna astrid ale mnie nawet nie zauważała
-jeśli kiedyś tam wrócisz pokaz czego cie nauczyłem to padnie ci w ramiona hehe
-heh niezłe
-Raczej..ośle

Czkawka i nieznajomy zjedli obiad i dalej rozmawiali o tym jak czkawka miał na berk czkawka poczuł ze ma wreszcie dobrego przyjaciela...

środa, 11 listopada 2015

Rozdział 3-Dla jednych strata dla jednych zysk

Gdy stoik i pyszkacz i reszta wikingów wrócili na berk odrazu poszli ogłosić ze czkawka nie żyje oczywiście nie wiedzieli ze przezył

-Słuchajcie moji ludzie niestety czkawka zginoł na naszej wyprawie
-Pff no i dobrze-powiedział szączysmark
-taa. A kto to był?-powiedział mieczyk
-ten ciamajda od wodza
-a no tak ten ciamajda (mieczyk oczywiście dalej nie wiedział o kim mowa)
-Przestańcie a gdyby wasz to spotkało
Powiedziała astrid i chodz nie za bardzo lubiła czkawke było jej go żal
Oczywiście najbardziej załamana była Valka matka czkawki

Następnego dnia czkawka wraz z nieznajomym siedzieli w jaskini czkawka nie wychodził z niej ani razu asz do momentu kiedy zaczoł rozmowe
-No to jak straciłeś noge?
-Nocna Furia
-To ona ci ją?..
-Nie króliczek mi ją odgryzł ośle
-Przepraszam ja nie..
-Żartowałem durniu
Nieznajomy uśmiechnoł sie i sięgnoł po swój miecz
-ide zapolować
-Moge iść z tobą?
-a znasz sie na walcze??
-noo bardziej na kowalstwie
-Skoro mamy tu być na siebie skazani musze nauczyć cie walki
-nawet nie głupi pomysł
-No dobra chodzmy

Czkawka wraz z nieznajomym wyszedł z jaskini okazało sie ze jaskinia jest na wysokosci i zeby zejść trzeba było zejść po tak zwanych kamiennych schodach które schodów nie przypominały...

30minut pózniej na berk wyspa obchodziła załobe chodz nikt za bardzo nie szanował czkawki
-Jak myślicie jak szybko smok pożarł czkawke-powiedział śledzik
-tego ciamajde pewnie sam wszedł mu do pyska-odparł szączysmark
-a wy dalej to samo?!-powiedziała astrid
-tak a bo co??
-Ehh zachowujecie sie jak dzieci chyba nigdy nie dorośniecie

Tym czasem Valka opłakiwała swojego syna a stoik wraz z pyszkaczem byli na polowaniu z całej wyspy tylko pyszkacz valka i astrid chodzili naprawde w załobie

13minut pózniej

-no dobra masz tu mój sztylet
-no dobra co mam robić
-zaatakuj mnie
-emm
-ATAKUJ!!
Czkawka ze sztyletem chciał zaatakować swojego nowego nauczyciela ale ten z£apał jego ręke i przewrócił go na ziemie
-Dość nieudolny atak w walcze juz byś nie zył
-nie jestem wojownikiem
-Własnie widze jesteś do...ekhem
-no to co dalej
-potrenuj na czymś mnie ruchliwym
-czyli
-Na drzewie ośle
-emm no dobra
Czkawka ćwiczył na drzewie rózne ataki i obrone które pokazywał mu nieznajomy tej nocy czkawka nauczył sie jak bynajmniej obronić sie przed drzewem....

Rozdział 2-Nowa znajomość

Kiedy nieprzytomny czkawka wypłynoł na lond dalej był nie przytomny ale po 15minutach ktoś zabrał nieprzytomnego czkawke z plaży w głąb lasu(ale to brzmi XDDD)

30minut pózniej
-Co...co...gdzie ja jestem
-U mnie-powiedział nieznajomy
-Co..kim ty jesteś i gdzie ja jestem??
-witam na smoczej wyspie
-co..ze..gdzie ??
-Lepiej jeszcze sie połóż
Czkawka posłuchał nieznajomego i sie połozył

Tym czasem stoik i inni po uporaniu sie ze smokiem zdali sobie sprawe ze czkawki nie ma na statku
-Na oddyna gdzie jest czkawka-powiedział pyszkacz
-nie dał rady a czego my oczekiwaliśmy po nim-odprał stoik
-Stoik to twój syn
-Mój syn nie był by taką ciamajdą a teraz wracamy na berk!!!

Godzine pózniej czkawka obudził sie w jaskini która była bardzo ozdobiona jagby ktoś tam mieszkał nieznajomego nie było widać więc czkawka postanowił obejrzeć jaskinie
-No no niezla ta jaskinia
Wtedy czkawka zauwazył cienki miecz dwuręczny
-Ciekawe pewnie nie jest za mocny taki cienki pewnie w bitwie wytrzyma 3minuty
-Tak sie wydaje co nie?
Czkawka odwrócił sie i dostrzegł nieznajomego bardziej wyraznie nieznajomy nie miał nogi miał podrapaną twarz widać było ze to sprawka ponocnika i miał tez zniszczoną zbroje
-emm....dość cienki miecz...emm
-Ten miecz wygrał ze mna nie jedną walke a na tej wyspie jest ze mną od początku
-czyli ile?
-całe długie 3lata
-3Lata asz tak długo?
-Tak ale to juz nie twoja sprawa
-a jak masz na imie bo ja czkawka
-Moje imie to tez nie twoja sprawa a teraz zjedzmy coś
-emm
-Nie bój sie nie otruje cie

Po tych słowach czkawka i nieznajomy poszli zjeść...

poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 1-Początek nowej przygody

-Stoik!
-Czego pyszkacz?
-Chce sie zapytać kiedy wyruszamy 
-Jutro z rana a kiedy niby?
-A co z czkawką?
-A co ma być?
-Płynie z nami?
-Nie jest gotowy
-Niby czemu jak nie teraz to kiedy a gdzie on wogule jest?
Tym czasem na innej części Berk
-Tu cie mam - powiedział czkawka widząc gronkiela
-Dobra uda mi sie uda sie 
Chciał juz zaatakować smoka ale sie rozmyślił sam czkawka nie umiał zabijać zawsze wolał czytać lub siedzieć w kuzni u pyszkacza

Wieczorem czkawka siedziać u siebie w pokoju usłyszał wołanie stoika 
-Tak tato?
-Płyniesz jutro z nami 
-Ale ja...
-Zadnych ale plyniesz i juz
-No dobra ehh

Następnego dnia gdy juz byli na morzu szukali wrzeńców(trudne słowo xD) gdy juz mieli zwątpić smok jak z nikąd wyłonił się z wody czkawka troche sie przestraszył a tym czasem smok uderzył w statek czkawka uderzył w jakąś skrzynie i zemdlał a wrasz z tym wypadł ze statku...