środa, 11 listopada 2015

Rozdział 3-Dla jednych strata dla jednych zysk

Gdy stoik i pyszkacz i reszta wikingów wrócili na berk odrazu poszli ogłosić ze czkawka nie żyje oczywiście nie wiedzieli ze przezył

-Słuchajcie moji ludzie niestety czkawka zginoł na naszej wyprawie
-Pff no i dobrze-powiedział szączysmark
-taa. A kto to był?-powiedział mieczyk
-ten ciamajda od wodza
-a no tak ten ciamajda (mieczyk oczywiście dalej nie wiedział o kim mowa)
-Przestańcie a gdyby wasz to spotkało
Powiedziała astrid i chodz nie za bardzo lubiła czkawke było jej go żal
Oczywiście najbardziej załamana była Valka matka czkawki

Następnego dnia czkawka wraz z nieznajomym siedzieli w jaskini czkawka nie wychodził z niej ani razu asz do momentu kiedy zaczoł rozmowe
-No to jak straciłeś noge?
-Nocna Furia
-To ona ci ją?..
-Nie króliczek mi ją odgryzł ośle
-Przepraszam ja nie..
-Żartowałem durniu
Nieznajomy uśmiechnoł sie i sięgnoł po swój miecz
-ide zapolować
-Moge iść z tobą?
-a znasz sie na walcze??
-noo bardziej na kowalstwie
-Skoro mamy tu być na siebie skazani musze nauczyć cie walki
-nawet nie głupi pomysł
-No dobra chodzmy

Czkawka wraz z nieznajomym wyszedł z jaskini okazało sie ze jaskinia jest na wysokosci i zeby zejść trzeba było zejść po tak zwanych kamiennych schodach które schodów nie przypominały...

30minut pózniej na berk wyspa obchodziła załobe chodz nikt za bardzo nie szanował czkawki
-Jak myślicie jak szybko smok pożarł czkawke-powiedział śledzik
-tego ciamajde pewnie sam wszedł mu do pyska-odparł szączysmark
-a wy dalej to samo?!-powiedziała astrid
-tak a bo co??
-Ehh zachowujecie sie jak dzieci chyba nigdy nie dorośniecie

Tym czasem Valka opłakiwała swojego syna a stoik wraz z pyszkaczem byli na polowaniu z całej wyspy tylko pyszkacz valka i astrid chodzili naprawde w załobie

13minut pózniej

-no dobra masz tu mój sztylet
-no dobra co mam robić
-zaatakuj mnie
-emm
-ATAKUJ!!
Czkawka ze sztyletem chciał zaatakować swojego nowego nauczyciela ale ten z£apał jego ręke i przewrócił go na ziemie
-Dość nieudolny atak w walcze juz byś nie zył
-nie jestem wojownikiem
-Własnie widze jesteś do...ekhem
-no to co dalej
-potrenuj na czymś mnie ruchliwym
-czyli
-Na drzewie ośle
-emm no dobra
Czkawka ćwiczył na drzewie rózne ataki i obrone które pokazywał mu nieznajomy tej nocy czkawka nauczył sie jak bynajmniej obronić sie przed drzewem....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz