niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 13-Wandersmok

-Nie nie pomogli-odpowiedział czkawka
-no własnie to czemu my mamy ik pomuc?-odparł sylwek
-Ale nie mozemy im pozwolić zabić tego smoka
-Nie to oni powinni sie go bac 
-Dalczego ten smok jest taki grozny?
-Jedyny smok który moze pokonać samą nocną furie mówią ze jest nawet grozniejszy
Po szczwrbatku było widać ze sie nie zgadza
-skoro on taki zły to powinienem go oswojić 
-Niewiem czy wogule sie da to maszyna do zabijania 
-Spróbujmy
-Ehh
Wtedy czkawka wyją zapiski które kiedyś znalazł na plaży
-co to-spytał sylwek
-znalazłem to na wyspie zanim pojawili się berserkowie-odpowiedział czkawka
-a co tam jest
-własnie coś i wandersmoku ale większość jest po jakimś dziwnym języku więc nie wszystki przeczytałem
-pokaz....hmmm
-no i co tam jest 
-To język pradawnych
-pradawnych?
-za długo by tłumaczyć ale jest tu dokładny opis wandersmoka lepiej my go znajdzmy szybciej

*Po 45minutach*
-Szukamy i szukamy i nic-powiedział sylwek
-Ale chyba sie nie rozpłynoł-odparł czkawka
Wtedy uszłyseli czyjeś kroki
-uwaga ktoś tam jest-powiedział czjawka wyjmując swój płonący miecz 
-Dobra teraz po cichu kiedy odlicze do trzech biegniemy na niego-powiedział sylwek trzymając kusze
-Raz...dwa....trzy.TERAZ!!
Nie było tam smoka lecz grupka z berk sylwek i czkawka zdązyli juz im przyłozyc ale gdy się zorientowali przestali ich okładać
-CO WY ROBICIE?!!-krzyknoł pyszkacz
-wybacz myślelismy ze to smok-odpowiedział czkawka chowającz swój miecz 
-Ale to nie smok ty zamaskowany sadysto-powiedział szmark
-nie sadysto tylko ośle-odparł sylwek z uśmiechem na twarzy
-znowu zaczynasz?-zapytał rozbawiony czkawka
-hah dobra szukajmy dale aaaaaa
Sylwek wpadł so jakiejś dziura a przes tą dziure do jakiejś jaskini
-ZYJESZ?!-krzyczał czkawka
-takk ekhem poszukam wyjścia a wy szukajcie wandersmoka
-dobra szerbek chodz poszukamy go z ttmi ludzmi

*tymczasem sylwek szukał wyjścia*
-Umre tu chyba 
Nagle coś usłyszał więc postanowił iść w tamtym kierunku
Wtedy własnie zobaczył wander smoka 
-Niech to czemu ja na niego musiałem trafić?!
Niestety smok go usłyszał i odrazu zucił sie na niego ten uciekał i schował sie za skałami ale smok skoczył ba te skały i prawie odgryzł mu głowe sylwej zdązył zrobić unik ale smok znowu skoczył i przewrócił go na ziemie chciał juz go zabić ale przes chwile tylko sie na niego patrzył
-co jest? Nie zabijesz mnie?!
Smok sie otszunoł i pozwolił sylwkowi wstać
-ok to juz bardzo dziwne ale skoro mnie nie zabiłeś moze cie oswoje?-zapytał przestraszonym głosem wtedy smok zaryczał 
-dobra jak czkawka dał rade to ja tym bardziej 
Podszedł po woli do smoka ale ten nie był tym zbyt zadowolony jednak sylwek podchodził dalej
-spokojnie smoczkj ja tez nie mam rodziny jesteśmy jedyni w swojim rodzaju 
Smok przestał ryczec wtedy sylwek wyciągnoł ręke a smok dotknoł jej swojim nosem
-dobra widać ze nie jesteś taki zły-muwiąc to złapał smoka drugą ręką i zaczoł go głaszkać
-dobrze to moze pokazes mi jak stad wyjść 
Smok pokazał mu zeby usiadł mu na plecy ten tak zrobił i smok poleciał nin przes jaskinie
-wowwwe aaaa stój!!!
Smok stanoł a sylwek złapał oddech wkoncu leciał na innym smoki niz nocnej furi i on sam leciał a nie tylko był pasazerem 
-moze inaczej siąde bo nie dam rady tak siedziec 
Z£apał sie smoka jedną ręką smoka stanoł nogami na smoku trzymając sie dalej smoka jedna ręką schylił sie troche to wygląda£o to jak by sie skradał
-Dobra to lecimy
Smok ruszył a sylwek był zachwyczony z lotu szybko wydostali się z jaskini i polecieli do reszty
-Wandersmok!!krzyknoł pyszkacz 
Wszysczy juz byli gotowi do walki gdy zobaczyli ze sylwek lata na nim
-no co tam osły?-mowił schodząc z wandersmoka
-Jak ty to zrobiłes?-zapytał czkawka
-ee mamy wiele wspólnego
-jesteście wielczy-powiedziała astrid
-dobra dość tych pochwałek skoro wandersmok jest z nami lecmy z nim na berk-powiedział pyszkacz
-a to niby czemu?-zapytał sylwek
-wyjaśnie wam po drodze-powiedział pyszkacz
-Dobra zgadzam sie ty lecisz ze mna a ta dziewczyna z mojim kolrgom-powiedział sylwek
-sobry pomysł reszta na łódz-odparł pyszkacz
-ale ja..
Astrid nie zdązyła dokończyc i juz była na nicnej furi oba smoki poleciały na berk i po 2swkundach nie btłp ich widac...

Rozdział 12-Spotkanie po latach

Stali tam pyskacz astrid szączysmark śledzik mieczyk i spadka
-Nocna furia!!-krzyknoł pyskacz
-Nie podchodz do mojego smoka-powiedział czkawka(czkawka miał na aobie maske i wgl był uznany za zmarłego)
-Twojego smoka?-zapytał śledzik
-a co to nasz obchodzi rybko załatwmy go-powiedział szączysmark
-Radził bym nie podchodzić do mojego ucznia!-krzyknoł sylwek który stał za pyszkaczem i resztą z kuszą wymierzoną raz w niego raz w reszts
-a ty to kto?-zapytał pyszkacz
-Nie tqój interes
-moze tak zdejmiesz kaptur i pokazes na co cie stać-krzyknoł szączysmark
Wtedy sylwek strzelił mu w noge a ten z bólu padł na ziemie
-aaa co ty zrobiłeś-krzyczał smark
-naucz sie szaczunku-powiedział pyszkacz
-dobra teraz stąd odejdziecie i zostawicie nasz w spokoju-krzyknoł czkawka
-Spokojnie nie szukamy kłopotów-powiedziała astrid
Sylwek opuścił kusze i podszedł do grupy
-skąd wogule jesteście?
-jestesmy z berk szanowny panie-powiedział śledzik
-A co tu robicie?-zapytał czkawka
-Szukamy pewnego smoka-odpowiedziała astrid
-A jakiego- zapytał czkawka

Wtedy usłyszeli krzyk i z nieba zaczeły lecieć pioruny
-co jest pioruny nawet chmur nie ma?!-krzykł czkawka
-jest blisko-powiedział pyskacz
-kto-zapytał czkawka
-Wandersmok-powiedział sylwek przerazonym głosem
Kiedy to poqiedział na niebie pojawił się smok wandersmok
-co to za piękna bestia zapytał mieczyk
Smok strzelił w nich piorunem ale nikt nie ucierpiał zaraz po tym smok poleciał dalej
-Musimy go dopaść-krzyknoł pyszkacz-za mną
Wszyszczy za nim pobieglk czkawka tez chciał ze szczerbem ale został zatrzymany przes sylwka
-nie... gonienie tego smoka to śmierć-powiedział sylwek
-ale musimy im pomuc-odparł czkawka
-a czy oni pomogli ci rok temu?..

sobota, 12 grudnia 2015

Rozdział 11-na nowej wyspie

Rano kiedy czkawka się obudził nie widział nigdzie sylwka
-pewnie jest na polowaniu
Pomyślał przes chwile obudził szczerba i poszli go szukać
-noo i gdzie on moze być?
-graw-powiedział szczerbatek chdząc powiedzieć ,,niewiem"
Szukali raz tu raz tam ale nikogo nie znalazli gdy wkońcu zauwazyli ze weszli na jakąś góre skąd widzieli grupke ludzi walczącymi ze smokamj
-musimy tam biegnąć!!-poqiedział czkawka
Biegli jak najszybciej gdy zeszli na dół większość ludzi zgineło tylko 6 osób przezyło a smoki uciekły oczywiście kilka z nich tez zgineło czkawka załozył maske wyciągnoł swój miecz i zaszedł ich od tyłu ze szczerbatken gdy grupa sie odwróciła czkawka sam nie wiezył kogo zobaczył...

czwartek, 10 grudnia 2015

Rozdział 10-Prawda wychodzi na jaw

Po wygranej z berserkami czkawka i sylwek wrócili do jaskini
-no..daliśmy rade-powiedział czkawak
-na chwilw tak
-jak to?
-Zabiliśmy berserków więc gdy nie wrócą..
-aaaaa no tak
-nie mozemy tu zostać
-to gdzie ruszamy?
-nie wiem ale musze zbudować tratfe
Czkawaka pomyślał przes chwile i postanowił powiedzieć o szczerbatku
-ehh chodz pokaze ci coś

*30min pózniej*
-czkawka...co my tu robimy?
-zaeaz zobaczys-czkawka zawołał smoka a ten wyszedł so nich sylwek złapał miecz ale czkawka go zatrzymał i podszedł do szerba
-poznaj oto szczerbatek szczerbatku oto sylwek
-O co tu chodzi??
-jakiś czas temu gdy byłeś ranny spotkałem go tez rannego pomogłem mu i od jakiegoś czasu jestesmy kumplami
-No dobra ale czemu ma on na sobie siodło?
-Latam na nim
-ale jak?
Czkawka opowiedział całą historie zajeło to troche
-Dobra jak juz wszystko wiem to moze zajmijmy się ucieczką z wyspy

*O godzinie 21 przyprzygotowywali się do podrózy*
-Ej czkawka
-tak?
-mam coś dla ciebie
-Co takiego
-chodz
Poszli w głąb jaskini gdzie lezała ukryta skrzynia sylwek otworzył ją i wyciągnoł kilka rzeczy
-co to?
-zbroja smoczego wojownika była to elitarna grupa wojowników mam tu zbroje maske i miecz
-miecz troche nie typowy
-z jednej strony wypuszcza gaz a z drugiej to płonączy miecz
-Musze to speawdzić he he

*po godzinie byli juz gotowi*
-no to co lecimy?-zapytał czkawka
-ty lecisz ja siedze i czekam asz gdzies dolecimy haha

Lecieli i lecieli i lecieli asz tak i północy sylwek zauwazył małą wysepke kazał czkawcze tam wylądiwać by rozbić obóz...

sobota, 5 grudnia 2015

Rozdział 9-kłopoty na wyspie

Czkawka i sylwek w jaskini obmawiali plan a tym czasem berserkowie juz ich szukali
-to co robimy?!-zapytał czkawka
-Z tego co widziałem jest ich około 30
-A nasz 2 nie dobrze
-Hmm..mozemy zastawić na nich pułapke lub..
-lub co?
-Niech sie rozdzielom załatwimy ich pojedynczo
-a moze to sie udać?
-nie ale warto spróbować
-no dobra ruszajmy

*po 30minutach*
-Berserkowie rozdzielamy się! 10Idzie na zachód a 10 na wschód reszta wraca na statek
-TAK JEST!!
Berserkowie rozdzielilj pierwsza 10 doszła do miejsca gdzie był czkawka i jego pułapki
-dobra uda mi się..
Czkawka strzelił w berserka trafił go w szyje a ten po chwili umarł reszta tym czasem w szoku wpadła w pułapki czkawki i po chwili nie było juz berserków
-wow jestem dobry

Tym czasem 10 kolejnych berserków wraz z ich dowódcą szli przes las gdy nagle za drzewa wyskoczył sylwek który zcioł jednemu z nich głowe
-Mówiłem ze czeka was tu śmierć
-ZABIĆ GO!
Berserkowie zucili sie na niego
Pierwszy chciał trafić w ramie ale jego cios został zablokowany a sylwek tym czasem podcioł mu szyje
Kolejnych dwóch biegło juz w jego kierunku ale on wyciągnoł 2 sztylety i zucił nini w berserków trafiająć ich w głowy kolejny chciał zaatakować z tyłu ale sylwek szybko obrócił swój miecz i qbił mu go w klatke piersiową kolejnych 3 wpadło w półapki a kolejny dostrzał sztyletem dowódca berserków chciał zadać cios w plecy sylwkowi ale ten uderzył go pięścią w twarz
-i co nie było warto
-no dalej zabij mnie
Sylwek zamachnoł sięi ścioł mu głowe

*Po 5minutach*
-SYLWEK! I jak?
-załatwiłem ich a ty?
-dałem rade ale gdzie reszta
-Pewnie na statku chodzmy!

Kiedy byli niedaleko statku obmówili plan i ruszyli obaj weszli na statek i po cichu pozabijali 5 berserków
-A gdzie reszta ?-zapytał czkawka
-pewnie pod pokładem...chodzmy
Kiedy zeszli pod pokład okazało się ze berserkowie czekali tam na nich
-no prosze 2 na nasza 5
-zabilismy większość z was damy rade i wam-powiedział czkawka
-Haha zabić ich ale wpierw zapalić lond
-lond?-spytał sylwek
-Tak statek zaraz wybuchnie hahaha..argh
Wtedy czkawka zabił śmiejącego się berserka z łuku
-dobra czkawka wnogi
Uciekli spod pogładu zamykając berserków pod pokładem zeszkoczyli ze statku a ten wybuchł..

piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 8-kłopoty docierają na wyspe

Mineło kilka tygodni zanim czkawka skoczył skrzydło i nauczył się latać na szczerbatku tak nazwał nocną furie co do sylwka z nim było lepiej ale zima mu nie pomagała we wyzdrowieniu

*po południu*
Czkawka poszedł na plaże chodz snieg sprawiał ze wyglądała jak cała reszta
-I co ja tu znajde?!
Nagle zauwazył zniszczoną łódke odrazu do nie podbiegł i przewrócił ją na drugą strone
-wowww no prosze jaki ładny szkielet masz tu coś ciekawego?
Szkielet miał przy sobie krótki miecz i zapiski na temat smoka o nazwie wander smok
-no no ciekawe ale pójde dalej

*po 12minutach*
 -co to ?! Statek!!
Czkawka odrazu podbiegł do statku jako ze był kawałek od niego musiał iść przes las i jakiś czas ale gdy tak biegł zaczepiło go 3berserków
-do kąt to chłopczyku?-powiedział berserker
-a więc wy tu jestescie myślałem..
-hej to ten... E syn wodza berk-przerwał berserker
-tak a co
-nie no dagur sie ucieszy idzieś z nami
Czkawka się szarpał ale ich było trzech gdy w pewnym momencie jedneko z betserków trafiła strzała umarł natychmiast
-co to było?
-nie wiem wyciągaj broń
Kolejna strzała trafiła drugiego berserka zabijająć go odrazu

-wychodz i walcz tchórzu
Wtedy z krzków wyszedł sylwek z łukiem
-Masz coś do mojego ucznia ?-powiedział sylwek wyciągającz miecz
-tak a co mi zrobisz ?
-wypruje ci flaki
-tak to...dawaj..AAAA
berserker ruszył do ataku ale w ciągubsekundy sylwek wytroncił mu miecz z ręki i rzucił go na ziemie ale zamiast go zabić powiedział
-idz idz i powiedz swojim ludzią ze na tej wyspie czeka ich tylko śmierć
Przestraszony berserker odrazu pobiegł do swojich

-Co to miało znaczy?-powiedział czkawka
-nie ma czasu przyjdą po nas musimy się przygotować
-no dobra chodzmy!

Rozdział 7-Kto by sie spodziewał cz2

-Dobry smoczek-powiedział czkawka
Juz chciał strzelić w nocną furie z łuku ale wtedy zobaczył ze smok jest ranny
-A moze tak -odłozył łuk i strzylet i strzały na ziemie i chciał obejrzeć smoka
-spokojnie chce ci pomuc
Smok zrozumiał i nie ufnie pozwolił czkawcze sie obejrzec
-ktoś trafił cię w noge i pozbawił części ogona hmmm...najpierw wyjme tą strzałe z twojej nogi
Czkawka wyjął strzałe a wtedy smok rzucił go na ziemie i juz miał go wykończyc ale zamiast tego polizał czkawke chdząc powiedziec ,,Dziękuje"
-enm jeśli to znaczy dziękuje to nie ma za co

*3Godziny pózniej czkawka zdązył zaprzyjaznić się juz ze smokiem*
-huh to był dzień zostań w tej jaskini a ja będe wracał do sylwka ostatnio jest z nin nie tak
Smok spojzał na czkawke i było widać ze chce powiedzieć kto to czkawka widząc to powiedział
-to ktoś dzięki któremu zyje na tej wyspie...dobra przyjde jutro uważaj na siebie

*Po 10min*
Czkawka wrócił do domu sylwek jeszcze spał było widać ze jest z nim coraz gorzej
-kurcze oby nic mu się nie stało teraz jeszcze ten smok i co mam robić..

niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 6-Kto by się spodziewał cz1

*minoł rok od kąt czkawka znalazł się na wyspie podczas swojego pobytu tam nauczył się strzelania z łuku walki bronią białą i wiele innych*

--Wróciłem-powidział czkawka wchodząc do jaskini z polowania
-Co mój uczeń upolował-powiedział sylwek ostrząc swój miecz
-Nie do wiary ze jestem tu juz rok co nie?
-a ja cztery lata
Po tej wymianie zdań pośli zjeść a po jedzeniu sylwek połozył się i zasnoł ponieważ podczas jednego polowania został zraniony i od tamtej pory nie czuł się za dobrze
-Ehh no to moze pójde się przejść

Czkawka chodził po wyspie ogląda£ co się nawineło nawet było tam troche śniegu gdyż zblizała się zima gdy nagle coś czarnego przebiegło mu przed nosem i wlazło do jakiejś jaskini
Czkawka naciągnoł strzałe na ćięciwoe łuku i wszedł do jaskini
-halo jest tu ktoś?
Zobaczył wtedy nocną furie ale na jego nieszczęście ona tez go zobaczyła...

(Muhahah koniec w najlepsxym momencie jestem zły xD jeśli się podobało dajta komentarza ;D)

Rozdział 5-Historia nieznajomego

Czkawa ćwiczył i ćwiczył z łukiem szło mu coraz lepiej i tez w walcze nożem ale i tak dalej jego mistrz uwazał ze smok zabił by go w pół minuty

Po ćwiczeniach wrócili do groty
-Ufff padam-powiedział czkawka
-zmęczenie to wróg wojowników wielu juz pokonał
-Tak na mojej wyspie to mnie za to palcami wytykali
-prawdopodobnie nigy stąd sie nie wydostaniemy
-Zawsze jest nadzieja
-jesten tu od trzech lat a i tak nie mam gdzie wracac
-jak to?
-ehh dobra opowien ci
Usiadł na kamieniu i zaczoł opowiadać

*3Lata wcześniej*
-mieszkałem na wyspie łowców smoków każdy tam był mistrzen walki bronią ja dopiero uczyłem się walczyć gdy pewnego dnia

-słuchajcie zapasy nam się końcą-powiedzał wódz wyspy
-Wiemy to wilku a do tego smoki porywają nam ludzi -odpowiedział zastępca wodza
-Musimy je wytępić
-tak ale mają przewage liczebną..
*Narada trwała a młody nieznajomy siedział w domu i ćwiczył gdy nagle usłyszał alarm*
-SMOKI-uszłysał krzyk
*wyszedł na zewnątrz *
*pobiegł to swojego ojca ten zabrał go nałódke i kazał płynąć
-ratuj sie
*po tych słowach odpłynoł*

*teraz*
-I od tamtego momentu tu jestem
-wow
-tak jestem tu od trzech lat od 13roku życia
-zaraz to znaczy ze masz 16 lat
-tak-podszedł do wyjścia
-zaraz jak masz na imie??
-Jestem Sylwek..

wtorek, 17 listopada 2015

Rozdział 4-Nauka i opowieści

Czkawka i nieznajomy wrócili do jaskini o koło 3rano
-Padam-powiedział czkawka
-Ta smok cie zabije ale drzewo nie-powiedział z uśmiechem nieznajomy
-To co jutro-zapytał czkawka
-co jutro to jutro a teraz chodzmy spać

Czkawka i nieznajomy poszli spać nieznajomy zawsze na noc zamykał jaskinie głazem zeby zaden smok tam nie wleciał

O tej samej godzinie na berk stoik siedział w swojim domu myśląć nad różnymi sprawami gdy nagle pyszkacz przyszedł z jakąś kartką papieru

-Stoik na odyna WOJNA!!.
-Wojna?! Z kim
-Patrz-dał mu kartke która okazała się być listem od dagura wodza Berserków
-Na odyna zbudz wioske musimy im o tym powiedzieć
-Tak wodzu

Rano o godzinie 10:00
Czkawka i nieznajomy byli w lesie na kolejnym treningu czkawki
-Ok dziś wybierzemy ci broń
-Ooo..super
-Na topór ani miecz nie licz
-To może..
-Nie sztylet odpada
-ale skąd wie...
Przerwał mu po czym poszedł do najbliszsego drzewa po 5min wrócił z łukiem i kilkoma strzałami
-masz to twoja nowa broń
-łuk no nie wiem
-z dystanszu cie nie zabiją bynajmniej
-No dobra
-Teraz postrzelaj do drzewa

Czkawka na początku strzelał dość nie udolnie ale po kilku chwilah było lepiej
o godzinie 12 byli juz spowrotem w jaskini gdzie nieznajomy gotował obiad
-No to jak trafiłeś na tą wyspe czkawka?
-Ojciecz zabrał mnie na wyprawe na smoki
-wodne smoki no jasne pewnie myślą ze nie żyje i świętują
-jak to?
-Widziś nie jestem tam za bardzo lubiany
-ehh wiem coś o tym ale to już inna historia...a miałeś moze dziewczyne?
-Była taka jedna astrid ale mnie nawet nie zauważała
-jeśli kiedyś tam wrócisz pokaz czego cie nauczyłem to padnie ci w ramiona hehe
-heh niezłe
-Raczej..ośle

Czkawka i nieznajomy zjedli obiad i dalej rozmawiali o tym jak czkawka miał na berk czkawka poczuł ze ma wreszcie dobrego przyjaciela...

środa, 11 listopada 2015

Rozdział 3-Dla jednych strata dla jednych zysk

Gdy stoik i pyszkacz i reszta wikingów wrócili na berk odrazu poszli ogłosić ze czkawka nie żyje oczywiście nie wiedzieli ze przezył

-Słuchajcie moji ludzie niestety czkawka zginoł na naszej wyprawie
-Pff no i dobrze-powiedział szączysmark
-taa. A kto to był?-powiedział mieczyk
-ten ciamajda od wodza
-a no tak ten ciamajda (mieczyk oczywiście dalej nie wiedział o kim mowa)
-Przestańcie a gdyby wasz to spotkało
Powiedziała astrid i chodz nie za bardzo lubiła czkawke było jej go żal
Oczywiście najbardziej załamana była Valka matka czkawki

Następnego dnia czkawka wraz z nieznajomym siedzieli w jaskini czkawka nie wychodził z niej ani razu asz do momentu kiedy zaczoł rozmowe
-No to jak straciłeś noge?
-Nocna Furia
-To ona ci ją?..
-Nie króliczek mi ją odgryzł ośle
-Przepraszam ja nie..
-Żartowałem durniu
Nieznajomy uśmiechnoł sie i sięgnoł po swój miecz
-ide zapolować
-Moge iść z tobą?
-a znasz sie na walcze??
-noo bardziej na kowalstwie
-Skoro mamy tu być na siebie skazani musze nauczyć cie walki
-nawet nie głupi pomysł
-No dobra chodzmy

Czkawka wraz z nieznajomym wyszedł z jaskini okazało sie ze jaskinia jest na wysokosci i zeby zejść trzeba było zejść po tak zwanych kamiennych schodach które schodów nie przypominały...

30minut pózniej na berk wyspa obchodziła załobe chodz nikt za bardzo nie szanował czkawki
-Jak myślicie jak szybko smok pożarł czkawke-powiedział śledzik
-tego ciamajde pewnie sam wszedł mu do pyska-odparł szączysmark
-a wy dalej to samo?!-powiedziała astrid
-tak a bo co??
-Ehh zachowujecie sie jak dzieci chyba nigdy nie dorośniecie

Tym czasem Valka opłakiwała swojego syna a stoik wraz z pyszkaczem byli na polowaniu z całej wyspy tylko pyszkacz valka i astrid chodzili naprawde w załobie

13minut pózniej

-no dobra masz tu mój sztylet
-no dobra co mam robić
-zaatakuj mnie
-emm
-ATAKUJ!!
Czkawka ze sztyletem chciał zaatakować swojego nowego nauczyciela ale ten z£apał jego ręke i przewrócił go na ziemie
-Dość nieudolny atak w walcze juz byś nie zył
-nie jestem wojownikiem
-Własnie widze jesteś do...ekhem
-no to co dalej
-potrenuj na czymś mnie ruchliwym
-czyli
-Na drzewie ośle
-emm no dobra
Czkawka ćwiczył na drzewie rózne ataki i obrone które pokazywał mu nieznajomy tej nocy czkawka nauczył sie jak bynajmniej obronić sie przed drzewem....

Rozdział 2-Nowa znajomość

Kiedy nieprzytomny czkawka wypłynoł na lond dalej był nie przytomny ale po 15minutach ktoś zabrał nieprzytomnego czkawke z plaży w głąb lasu(ale to brzmi XDDD)

30minut pózniej
-Co...co...gdzie ja jestem
-U mnie-powiedział nieznajomy
-Co..kim ty jesteś i gdzie ja jestem??
-witam na smoczej wyspie
-co..ze..gdzie ??
-Lepiej jeszcze sie połóż
Czkawka posłuchał nieznajomego i sie połozył

Tym czasem stoik i inni po uporaniu sie ze smokiem zdali sobie sprawe ze czkawki nie ma na statku
-Na oddyna gdzie jest czkawka-powiedział pyszkacz
-nie dał rady a czego my oczekiwaliśmy po nim-odprał stoik
-Stoik to twój syn
-Mój syn nie był by taką ciamajdą a teraz wracamy na berk!!!

Godzine pózniej czkawka obudził sie w jaskini która była bardzo ozdobiona jagby ktoś tam mieszkał nieznajomego nie było widać więc czkawka postanowił obejrzeć jaskinie
-No no niezla ta jaskinia
Wtedy czkawka zauwazył cienki miecz dwuręczny
-Ciekawe pewnie nie jest za mocny taki cienki pewnie w bitwie wytrzyma 3minuty
-Tak sie wydaje co nie?
Czkawka odwrócił sie i dostrzegł nieznajomego bardziej wyraznie nieznajomy nie miał nogi miał podrapaną twarz widać było ze to sprawka ponocnika i miał tez zniszczoną zbroje
-emm....dość cienki miecz...emm
-Ten miecz wygrał ze mna nie jedną walke a na tej wyspie jest ze mną od początku
-czyli ile?
-całe długie 3lata
-3Lata asz tak długo?
-Tak ale to juz nie twoja sprawa
-a jak masz na imie bo ja czkawka
-Moje imie to tez nie twoja sprawa a teraz zjedzmy coś
-emm
-Nie bój sie nie otruje cie

Po tych słowach czkawka i nieznajomy poszli zjeść...

poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 1-Początek nowej przygody

-Stoik!
-Czego pyszkacz?
-Chce sie zapytać kiedy wyruszamy 
-Jutro z rana a kiedy niby?
-A co z czkawką?
-A co ma być?
-Płynie z nami?
-Nie jest gotowy
-Niby czemu jak nie teraz to kiedy a gdzie on wogule jest?
Tym czasem na innej części Berk
-Tu cie mam - powiedział czkawka widząc gronkiela
-Dobra uda mi sie uda sie 
Chciał juz zaatakować smoka ale sie rozmyślił sam czkawka nie umiał zabijać zawsze wolał czytać lub siedzieć w kuzni u pyszkacza

Wieczorem czkawka siedziać u siebie w pokoju usłyszał wołanie stoika 
-Tak tato?
-Płyniesz jutro z nami 
-Ale ja...
-Zadnych ale plyniesz i juz
-No dobra ehh

Następnego dnia gdy juz byli na morzu szukali wrzeńców(trudne słowo xD) gdy juz mieli zwątpić smok jak z nikąd wyłonił się z wody czkawka troche sie przestraszył a tym czasem smok uderzył w statek czkawka uderzył w jakąś skrzynie i zemdlał a wrasz z tym wypadł ze statku...